2018-06-21 “PAMIĘTNIK ŚWIETLICOWEGO MISIA”

 

“Nazywam się Klopsik. Jestem pluszowym misiem. Po wystawie misiów w naszej szkole trafiłem do świetlicy szkolnej i tutaj zamieszkałem. Razem z dziećmi grałem w gry planszowe, doskonaliłem pamięć przy grze “Memo”, bawiłem się z nimi. To właśnie z Wami, drogie dzieci, układałem wieże i mosty z klocków, obserwowałem jak robicie zadania domowe, prace plastyczne, jak tańczycie i słyszałem jak śpiewacie. Bardzo mi się tutaj podobało, a Wy byliście dla mnie mili i delikatnie się ze mną obchodziliście. Cieszę się, że tutaj trafiłem, ale lubię też zwiedzać świat i wędrować, dlatego postanowiłem odwiedzić w domach Was, drogie dzieci. Chciałem spędzić z Wami choć jeden dzień, móc z Wami się pobawić lub pójść na spacer (…) “

To tylko wstęp do “Pamiętnika świetlicowego misia”. Miś wędrował z dziećmi do domów od października 2017 roku do czerwca 2018 roku. Każde dziecko odwiedził dwa razy. Z tych “wędrówek” powstała wspaniała księga, w której zostały opisane wszystkie przygody przeżyte przez misia w domach dzieci. W tym roku słowa dzieci spisywali rodzice, jednak pod koniec roku pojawiały się już pierwsze próby pisania naszych dzieci. “Pamiętnik” cieszył się ogromnym zainteresowaniem wśród dzieci. Wszystkie chciały zabrać Klopsika do domu, chętnie wykonywały ilustracje, wklejały zdjęcia i opowiadały, co się takiego wydarzyło… Mam nadzieję, że w przyszły roku szkolnym nasz “Pamiętnik świetlicowego misia” będzie dostępny do oglądania i czytania oraz mam nadzieję, że będzie kontynuowany… Tym razem z inną maskotką, gdyż Klopsik przechodzi na zasłużoną emeryturę. W związku z tym, że misiu był już wiekowy wymagał wielu napraw – do tego stopnia, że zyskał nowy materiał na rączki i nóżki. Dzieci dbały o misia bardzo dobrze, jednak i rodzicom należy się pochwała i ogromne podziękowanie za zacerowanie noska i inne potrzebne naprawy.

Myślę, że gdyby Klopsik potrafił mówić, podziękowałby wszystkim dzieciom i rodzicom za zaangażowanie, za opiekę i za te wszystkie wspaniałe przygody i wycieczki, które mógł przeżyć. Zatem ja dziękuję jeszcze raz – w imieniu Klopsika.

Pani Kinga

 

Podziel się: